Sanktuarium, Wadowice, Karmelici Bosi, Wadowice Sanktuarium
... Jak za lat młodzieńczych, chłopięcych wędruje w duchu do tego miejsca szczególnego kultu Matki Bożej Szkaplerznej, które wywierało tak wielki wpływ na duchowość Ziemi Wadowickiej ...
Jan Paweł II
Wadowice 16 VI 1999 r.
więcej cytatów
Rodzina Kalinowskich należała do rodzin głęboko wierzących, chociaż nieobce jej były kryzysy religijne, szczególnie wśród mężczyzn.
Czy w rodzinie Kalinowskich istniał szczególny kult św. Józefa i czy on to właśnie zadecydował o tym, że drugi syn Andrzeja otrzymał na chrzcie 9 września 1835 roku imię Józef? Raczej nie. Od XVII wieku żaden z przodków św. Rafała nie nosił tego imienia. Niewątpliwie imię chrzestne zawdzięczał on matce - Józefie z Połońskich oraz jej ojcu, także Józefowi, który trzymał do chrztu swojego wnuka. Również starszy brat Józefa, Wiktor, otrzymał imię od Połońskich, a mianowicie po siostrze jego matki, Wiktorii (może była jego matką chrzestną?), która później została drugą żoną Andrzeja Kalinowskiego.
Uroczystość św. Józefa, 19 marca, miała więc w rodzinie Kalinowskich charakter nie tylko święta religijnego, ale również rodzinnego, była bowiem wspomnieniem po zmarłej matce Józefa oraz dniem jego imienin. W ramach przygotowań do tego święta w domu szorowano podłogi, od czego nie był wolny solenizant. Po latach tak to wspominał: .Piszę ten list w wilię św. Józefa i w dzień wielce przykrego aktu mycia w domu podłóg, do czego, jak pamiętam, od dziecka miałem wielki wstręt". W listach z zesłania mamy tylko wzmianki o imieninach; pamiętali o nich także jego przyjaciele.
W roku 1873 Kalinowski otrzymał kilkumiesięczny urlop. Odwiedził wówczas rodziców i rodzeństwo na Litwie. Miał 39 lat, był człowiekiem o szerokiej wiedzy teologicznej i głębokim życiu wewnętrznym. Jego wygnanie zbliżało się do kresu. Był zdecydowany wstąpić do zakonu i zostać kapłanem. Rodzina, wykorzystując swoje znajomości w Petersburgu, podjęła energiczne starania w celu uzyskania dla niego amnestii. Prawdopodobnie w takiej sytuacji macocha Józefa, wspomniana wyżej Zofia z Puttkamerów, zachęcała go do modlitwy i zaufania pośrednictwu św. Józefa. Zachęta i przykład nie pozostały bez echa: odtąd nabożeństwo do św. Józefa stało się jednym z elementów jego pobożności. Co roku do uroczystości swego patrona przygotowywał się poprzez nowennę, a matce był szczerze wdzięczny za ten .dar". .Wczoraj - pisał w roku 1874 do rodziców - przygotowując się do nowenny do św. Józefa, uczyniłem akt wdzięczności dla drogiej mamy za obdarzenie mnie przed wyjazdem nabożeństwem do mego Patrona".
W oparciu o przytoczony tekst nie można wnioskować, że Kalinowski przedtem w ogóle nie pamiętał o swoim patronie. Przeczy temu zapiska w notatniku religijnym z roku 1872, w której autor, po wezwaniu pomocy Matki Bożej, Anioła Stróża, Rafała Archanioła, zwraca się do św. Józefa tymi słowami: .Święty Patronie mój, nie wart jestem Twojej opieki po tylu sprzeniewierzeniach się".
W tym miejscu warto zauważyć, że Kalinowski już od kilku lat czytał codziennie życiorys jednego świętego (najpewniej Skargi), podkreślając, że mu to .dobrze robi". Jako wychowawca zarówno na Syberii, jak i potem księcia Augusta Czartoryskiego zalecał swoim wychowankom lekturę żywotów świętych, w przekonaniu, że stanowią one wspaniałe wzory osobowe dla młodych. Podobnie postępował jako kapłan. Dla niego święty w mniejszym stopniu był przedmiotem kultu, bardziej zaś przykładem i wezwaniem do naśladowania w służbie Bogu.
W roku 1877 Kalinowski wstąpił do zakonu Karmelitów bosych w Grazu. W odrodzonych w połowie wieku klasztorach austriackich kult św. Józefa znalazł poczesne miejsce. Zgodnie z terezjańską tradycją, św. Józef był uważany za szczególnego Patrona zakonu, a w modlitwach zakonnych oraz w dokumentach nazywano go .naszym Ojcem", polecając mu najtrudniejsze sprawy. Do takich spraw w okresie nowicjatu br. Rafała od św. Józefa należał niewątpliwie niedostatek powołań zakonnych. Nic więc dziwnego, że w maju 1878 roku w nowicjacie urządzono uroczystą nowennę do św. Józefa, drugiego patrona klasztoru, dla uproszenia u Boga powołań. W nowennie tej brał udział br. Rafał jako nowicjusz.
Pod koniec 1881 roku br. Rafał przyjechał do klasztoru w Czernej, klasztoru - pomnika po dawnej prowincji polskiej. Wszystko w nim mówiło o przeszłości: stare mury dawnego eremu, obrazy świętych i zakonników na ścianach, księgozbiory ze skasowanych klasztorów i zgromadzone tam źródła archiwalne. O. Rafał bardzo cenił te .pamiątki przeszłości" i uważał, że na nich należy budować przyszłość zakonu na ziemiach polskich. Naśladując św. Teresę od Jezusa, na fundację do Wadowic wziął ze sobą figurkę św. Józefa, patrona przyszłego klasztoru. W ołtarzu głównym kaplicy, otwartej dla wiernych w listopadzie 1892 roku, umieszczono obraz św. Józefa z Dzieciątkiem, podarowany przez Karmelitanki z Wesołej z Krakowa. Kaplica ta od początku stała się żywym ośrodkiem duszpasterskim, także ośrodkiem kultu św. Józefa. W roku 1895 po raz pierwszy odprawiano w niej wielką nowennę przed uroczystością odpustową, przyjętą bardzo dobrze przez wiernych, jak to podkreślił kronikarz. Możliwości duszpasterskie klasztoru znacznie zwiększyły się po wybudowaniu kościoła na Górce. Nowy kościół już nie przypominał betlejemskiej stajenki, gdzie gospodarzem był św. Józef, jak pisał św. Rafał we wstępie do kazania o. Wacława Nowakowskiego, wygłoszonego w dniu jego konsekracji. Cieszyła o. Rafała rosnąca liczba wiernych korzystających w nim z sakramentów świętych. Całe dzieło budowy klasztoru i wspaniałe uroczystości konsekracji kościoła były dla niego oczywistym dowodem .potęgi wstawiennictwa Przebłogosławionej Matki Bożej oraz znakiem szczególniejszej opieki Józefa świętego, pod przemożną osłoną którego ten Karmel, to miejsce święte zostaje".
Dla o. Rafała św. Józef był przede wszystkim jego patronem, ponieważ .miał szczęście nosić jego imię", ufał jego pośrednictwu i to zaufanie zalecał innym. Uważał go za patrona .uczących i uczących się", dlatego zachęcał swoją siostrę Marię, która była nauczycielką domową, do codziennego odmawiania modlitwy Sanctissime (kolekta ze Mszy św. o św. Józefie) i sam ją codziennie odmawiał w intencji księcia Augusta Czartoryskiego, kiedy był jego wychowawcą. Z całą pewnością było to nawiązanie do obowiązków wychowawcy, które pełnił św. Józef wobec małego Jezusa.
Św. Rafał niewiele powiedział na temat swojego patrona. W oparciu jednak o te nieliczne wypowiedzi można wyrobić sobie przekonanie o miejscu św. Józefa w jego życiu wewnętrznym. Aby to miejsce odkryć, musimy najpierw przypomnieć sobie, że życie religijne św. Rafała miało charakter konwertycki. W okresie młodości jego wiara mocno przygasła. Po kilku latach zmagania się ze sobą, latach intensywnych lektur i przemyśleń doszedł do wniosku, że jedynie poprzez pełne oddanie się Bogu nada sens swojemu istnieniu. I wówczas to, jak sam wyznaje, .uwierzył" w obecność Chrystusa w Eucharystii. Ta obecność stała się dla niego rzeczywistością, którą żył. Centralnym miejscem każdego kościoła było dla niego tabernakulum. Nawet odwiedzając Jasną Górę, tylko pobieżnie oglądał zabytki przeszłości, a większość czasu spędził przed tabernakulum. Jego kult dla Matki Bożej był kultem Tej, przez którą Syn Boży stał się człowiekiem. Fiat Maryi, jak rozumował, zawdzięczamy nie tylko ofiarę na krzyżu, ale także ofiarę na ołtarzach - Eucharystię. I za to Ją kochał. Kult świętych, w tym również kult św. Józefa, jak już wspomniałem, był czcią oddawaną tym, którzy są pośrednikami przed Bogiem, ale przede wszystkim wyrażał się w naśladowaniu ich życia dla Chrystusa. Św. Józef był mu bliski, bardzo bliski, ponieważ był przykładem jak w ciszy i milczeniu przeżyć życie w służbie Chrystusowi, w służbie Jego dziełu zbawienia świata.
Młody Stanisław Warzecha początki wiedzy o św. Patriarsze z Nazaretu wyniósł z lekcji religii, z kazań, może z domu rodzinnego. Warto przypomnieć, że jego młodszy brat otrzymał to imię na chrzcie św. Sytuacja zmieniła się, gdy Staszek znalazł się w gimnazjum Karmelitów w Wadowicach i zamieszkał w tamtejszym internacie, gdzie nie tylko patronował św. Józef, ale dyrektorem i wychowawcą był o. Józef Prus, który nie potrafił powiedzieć kazania, aby nie wspomnieć o swoim ukochanym patronie. Często opowiadał o nim uczniom w .słowie na dobranoc", nazywanym .słówkiem". Św. Józef był patronem kaplicy szkolnej, stąd co roku chłopcy poprzez nowennę przygotowywali się do jego uroczystości, z pewnością brali też udział w głównym odpuście.
W zakonie br. Rudolf spotkał się z terezjańską formą kultu św. Józefa, ale nie wydaje się, żeby od razu stał się on bardzo obecny w jego życiu. W zapiskach rekolekcyjnych z lat 1941-1949, a więc z lat przygotowania się do kapłaństwa i pierwszych lat życia kapłańskiego św. Józef występuje jako jeden z wielu patronów. Na pewno w tym czasie bliższymi mu byli św. Teresa od Jezusa, św. Stanisław Kostka (Jego patron ze chrztu), a tym bardziej św. Teresa od Dzieciątka Jezus, którą nazywał swoją siostrzyczką. W latach 1948-1952 opublikował w miesięcznikach .Głos Karmelu" i .Pod Opieką św. Józefa" kilka artykułów w numerach marcowych. Najwięcej materiałów do kazań o św. Józefie znajduje się w notatnikach duszpasterskich pisanych po roku 1985, czyli z czasu jego ostatnich lat życia, spędzonych w Wadowicach. Można z tego wnioskować, że kult św. Józefa na Górce wadowickiej przybliżył św. Józefa o. Rudolfowi. W tym czasie św. Józefowi często polecał sprawy i troski innych, do niego .biegł", aby mu o nich .szepnąć do ucha".
O. Rudolf wypisał sobie kilka najważniejszych tekstów św. Teresy na temat św. Józefa i zależnie od potrzeby w różnych kazaniach i konferencjach do nich wracał. Oto one:
Jest to rzecz zdumiewająca, jak wielkie rzeczy Bóg mi uczynił za pośrednictwem tego chwalebnego Świętego". (...)
.Obrałam sobie za orędownika i patrona chwalebnego św. Józefa, usilnie jemu się polecając. (...) Ojciec ten mój i patron wybawił mię i więcej mi dobrego uczynił, niż sama prosić umiałam" (Życie, VI, 6).
Kto nie znalazł jeszcze mistrza, który by go nauczył modlitwy wewnętrznej, niech sobie tego chwalebnego Świętego weźmie za mistrza i przewodnika, a pod wodzą jego nie zbłądzi" (tamże, VI, 8).
Od wielu lat już, o ile pamiętam, co roku w dzień święta jego proszę go o jaką łaskę i zawsze ją otrzymuję, a jeśli prośba moja jest w czym niewłaściwa, on ją zawsze sprostuje dla większego dobra mego" (tamże, VI, 7).
W notatnikach o. Rudolfa są liczne konspekty kazań na temat św. Józefa. Są to jednak konspekty w jego stylu: często bez tytułu, cytaty zastępują punkty, konkluzja również ma formę cytatu. W trakcie kazania czy konferencji o. Rudolf najpierw przytaczał cytat, a potem własnymi słowami go komentował i rozwijał. Ponieważ nie znamy tych komentarzy, w zasadzie musimy ograniczyć się do przytoczenia cytatów i ukazania w oparciu o nie głównych wątków jego myśli.
O. Rudolf był wiernym uczniem św. Teresy i stąd również dla niego św. Józef jest skutecznym pośrednikiem i mistrzem modlitwy. Jakkolwiek, jak wspomniałem, o. Rudolf często polecał św. Józefowi różne prośby i zachęcał do ufności w jego pośrednictwo, najchętniej mówił o nim jako o wzorze modlitwy i życia wewnętrznego, także mistrzu modlitwy wewnętrznej. W roku 1987 poświęcił temu tematowi cały cykl kazań wielkiej nowenny w kościele klasztornym w Wadowicach.
Korzystając ze wspomnianych wyżej .konspektów", spróbujemy odtworzyć obraz św. Józefa jako mistrza życia modlitwy. O. Rudolf wychodzi od terezjańskiej definicji modlitwy: .Poufne i przyjacielskie obcowanie z Tym, o którym wiemy, że nas miłuje". Na początku modlitwy trzeba więc się zastanowić na tym, Kim jest ten, z Kim chcę rozmawiać, a kim jestem ja. Józef, podobnie jak wszyscy Izraelici, żywo odczuwał wielkość Bożego Majestatu. W Biblii często synonimem aktu modlitwy są słowa: .upadł na twarz" czy też .oddał pokłon Bogu". Psalmista wzywa nas: .Wejdźcie, uwielbiajmy, padnijmy na twarze i zegnijmy kolana przed Panem, który nas stworzył" (Ps 95 [94], 6). Jezus w czasie modlitwy w Ogrójcu: .upadł na twarz i mówił: Ojcze...". Z pewnością św. Józef modlił się w pełnej poszanowania postawie sługi, który wie, kim jest i do Kogo się zwraca i takiej postawy nas uczy.
Bóg jest jednak nie tylko Panem Majestatu, przed którym człowiek pada na twarz, ale kochającym Ojcem, stąd .poufne i przyjacielskie obcowanie" z Nim na modlitwie. Aby pogłębić myśl św. Teresy, o. Rudolf przytacza słowa kardynała Karola Wojtyły z rekolekcji watykańskich: .Modlitwa jest (...) równocześnie jakimś już bytowaniem .w wymiarach Boga., jakimś z pewnością nieudolnym, niemniej autentycznym .poruszaniem się. w głębi Bożych myśli, tajemnic, zamiarów, w samych niejako wiązaniach człowieczego Planu Zbawienia (por. Kol 1, 26-27). Jest ona wreszcie jakimś .dotykaniem. samych źródeł Bożej mocy: woli i łaski. Jest obcowaniem z Sercem Ojca przez Syna. Modlitwa jest, jak uczy św. Paweł, dziełem Ducha Świętego w nas" . Jest to najcenniejszy dar, jaki Bóg może udzielić człowiekowi, dlatego kardynał Karol Wojtyła nie wahał się powiedzieć: .Jeślibym prosił o co dla siebie i dla nas wszystkich ludzi XX wieku, to bym prosił przede wszystkim o łaskę odnajdywania Boga i obcowania z Nim jak najbardziej wewnętrznego, jak najbardziej głębokiego". Taki właśnie dar otrzymał od Boga św. Józef, który przez wiarę na co dzień obcował z Bogiem ukrytym w jego przybranym Synu, w jego Dziecku, w tym Dziecku, dla którego żył, którego ochraniał, dla którego pracował, którego szukał, kiedy się zagubiło w świątyni Jerozolimskiej. Życie codzienne św. Józefa było przyjacielskim i poufnym obcowaniem z Bogiem, o którym wiedział, że go miłuje. Św. Józef uczy nas i wyprasza nam łaskę odnajdywania Boga i obcowania z Nim jak najbardziej wewnętrznego - w wierze, która zakłada miłość Boga ku nam: .Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam" (1 J 4, 16). Wiara oświecała wzrok jego serca, aby poznał, czym jest nadzieja jego powołania, czym bogactwo chwały jego dziedzictwa... (por. Ef 1, 18). Z przeżycia miłości Boga rodził się najważniejszy jej owoc - modlitwa. Przykład św. Józefa przypomina nam .najistotniejszą potrzebę człowieka, potrzebę kontemplacji jako tajemnego kontaktu z Bogiem podczas wykonywania zwykłych ludzkich zadań". Kontemplacja ta polega .na prostym spojrzeniu, które spoczywa na Bogu", jest więc możliwa dla każdego, nie wymaga bowiem ani wykształcenia, ani szczególnych zdolności intelektualnych, jest owocem wiary i miłości. Godne podkreślenia jest to, że św. Józef nie tyle uczy modlitwy, co jest jej mistrzem, czyli żywym przykładem. Modlitwa jest darem Ducha Świętego dla człowieka wierzącego, uległego na Jego działanie. Józef z Nazaretu stał się mistrzem modlitwy, ponieważ całe swoje życie oddał do dyspozycji Boga, był Mu całkowicie posłuszny, także wtedy, kiedy to posłuszeństwo wymagało od niego heroicznej wiary i pełnego zawierzenia Bogu.
Modlitwa jest nie tylko możliwa dla każdego, ale niezbędna. W tym miejscu o. Rudolf ponownie przywołuje słowa kardynała Wojtyły z rekolekcji watykańskich: .Modlitwa jest warunkiem wytrwania w dobrem, warunkiem sprostania wśród doświadczeń, jakie niesie życie, na jakie narażony jest człowiek z powodu swojej słabości. Modlitwa jest siłą słabych i słabością mocnych!".
Aby zachęcić swoich słuchaczy do proszenia św. Józefa o dar dobrej modlitwy, o. Rudolf powołuje się na przykład papieża Jana XXIII, który jako seminarzysta modlił się: .O mój dobry św. Józefie, w dniu, w którym Kościół wysławia Twą przemożną opiekę, oddaję się Tobie raz jeszcze i Tobie polecam moje postanowienia. Obym ich przy Twej pomocy dotrzymał. Zwłaszcza proszę cię o łaskę skupienia na modlitwie i prowadzenia głębokiego życia wewnętrznego, co tak w tobie podziwiam. Racz mi tego udzielić, a będę cię nadal kochał i starał się, aby inni cię kochali, by wszyscy mogli korzystać z łask płynących z Twojej opieki. Amen. .Błogosławiony Józefie, spraw, by życie moje upływało w niewinności i aby pod Twoją opieką zawsze było bezpieczne..
O. Rudolf w obszernym artykule uzasadnił, dlaczego św. Józefa uważamy za patrona życia wewnętrznego. .Wszelkie życie - pisał - podlega prawom rozwoju. Podobnie i życie nadprzyrodzone jest zdolne i winno wzrastać, doskonalić się. Nie możemy nigdy z oczu stracić tej prawdy, że w chwili chrztu otrzymujemy ów skarb życia nadprzyrodzonego w stanie nasienia, obdarzonego mocą wzrostu". Naszym zadaniem jest troszczyć się o rozwój i wzrost tego nasienia. .I właśnie owa nieustanna troska, by zapewnić życiu łaski odpowiednie warunki, stosowny .klimat. rozwoju nazywamy życiem wewnętrznym". Przez chrzest wybieramy Chrystusa, wyrzekamy się grzechu, zobowiązujemy się dążyć do tego, by coraz bardziej upodobnić się do Chrystusa. .Po tych uwagach - pisze dalej o. Rudolf - łatwo już będziemy mogli zrozumieć, a nawet domyśleć się, na czym polega rola św. Józefa w pielęgnowaniu życia wewnętrznego w duszach. Opatrzność Boża - jak widzimy - od wieków wybrała tego świętego, aby swoją czujnością, pracą, troskliwością niejako decydował o zachowaniu życia dorastającego Boga-Człowieka i przyczyniał się do jego rozwoju. Stąd łatwy wniosek: a zatem i obecnie św. Patriarcha z Nazaretu ma zleconą od Boga szczególną misję i szczególne łaski towarzyszące temuż jego posłannictwu, aby z niemniejszą skutecznością mógł spełniać dziś w każdej duszy sprawiedliwej podobne zadanie, jakie spełniał przed wiekami".
O. Rudolf jedną z homilii poświęcił św. Józefowi jako wychowawcy Jezusa. Opierając się na przemyśleniach znanego francuskiego teologa, wyrażał przekonanie, że św. Józef jako przybrany ojciec i wychowawca Jezusa wpłynął na ukształtowanie się Jego osobowości duchowej. Idąc za tą myślą, w osobowości Jezusa można odczytać najważniejsze rysy osobowości Józefa. .Skoro najistotniejsza cecha duszy Chrystusa - pisze Galot, cytowany przez o. Rudolfa - objawiła się nam w Ewangelii w Jego miłości do Ojca Niebieskiego, mamy prawo przypuszczać, że w tej dziedzinie Józef zarówno jak i Maryja mogli wywrzeć znaczny wpływ na usposobienie Dziecka". Przykład św. Józefa jako wychowawcy uczy, że nie ma ważniejszej roli, niż skierowanie duszy dziecka ku Bogu.
O. Rudolfowi, jak już wspomniano, św. Józef był bliski również jako skuteczny pośrednik przed Bogiem. Cytowane wyżej słowa św. Teresy od Jezusa na ten temat wspiera słowami papieża Piusa XI: .Wstawiennictwo św. Józefa jest wstawiennictwem Oblubieńca, domniemanego ojca, głowy rodziny i dlatego musi być wszechmocne, bo czegóż mogą odmówić Jezus i Maryja temu, który dla Nich poświęcił całe swe życie i któremu rzeczywiście zawdzięczają swą ziemską egzystencję".
Misja św. Józefa, do której został powołany na ziemi, nie skończyła się z chwilą jego śmierci. Na ziemi żył w poufałej zażyłości z Jezusem i Maryją i taką łaskę wyprasza nam u Boga. W ramach tej apostolskiej działalności mieści się jego szczególna rola jako patrona dobrej śmierci, czyli śmierci - bramy do oglądania Boga twarzą w twarz, a także opieka nad Kościołem - mistycznym ciałem Chrystusa. Troska Jezusa o nawrócenie grzeszników jest również jego troską. Św. Józef, który żyjąc na ziemi znał tajemniczą siłę szczerej i gorącej modlitwy, wspiera dzisiaj każdą modlitwę apostolską, której celem jest zbawienie człowieka. Tam, gdzie człowiek zdaje się być bezradny, przez modlitwę i ofiarę otrzymuje od Boga to, o co prosi. Na dowód tego o. Rudolf przytacza słowa św. Rafała Kalinowskiego: ....niech już Bóg zaradzi tam, gdzie zapobiegliwość ludzka ręce niemocne opuszcza przed nieprzełamaną trudnością". O. Rudolf niejednokrotnie w swojej pracy duszpasterskiej doświadczył takiej tajemniczej siły modlitwy. Doświadczyli tego również i ci, którzy go prosili o modlitwę.